Sieć znajomości czy baza kontaktów – rzecz o networkingu

Wśród niektórych rekruterów panuje ciągle przekonanie, że o jakości sieci kontaktów stanowi jej wielkość. Rzecz w tym, że  jest to jedna z sytuacji, w których rozmiar nie ma znaczenia.

‘Open networkers’ wierzą, że powiększanie sieci kontaktów na portalu takim jak LinkedIn w niekontrolowany i nieprzemyślany sposób daje im strategiczną przewagę. Najczęściej cytowane argumenty to możliwość przeglądania większej ilości profili (portal ogranicza dostęp do informacji, jeśli przeglądany profil jest kontaktem trzeciego stopnia, lub nie znajduje się wcale w zasięgu naszej sieci) oraz możliwość szybkiego skontaktowania się z każdym, kto znajduje się w naszym networku.

Jednak oba te argumenty bardzo łatwo obalić.

W rzeczywistości dostęp do pełnego profilu osoby spoza naszej sieci kontaktów można uzyskać poprzez zaledwie jedno kliknięcie myszką. Nie wierzycie? Chętnie zdradzę Wam, jak to zrobić. Co zaś się tyczy argumentu drugiego… przeprowadziłam ostatnio mały eksperyment.

Za każdym razem, kiedy otrzymałam standardowe zaproszenie do kontaktu (na pewno znacie ten szablon…) odpowiadałam wiadomością zanim przyjęłam zaproszenie. W wiadomości pytałam grzecznie i z uśmiechem (tak, po prostu wrzucałam tam ta buźkę 🙂 ) czy jest coś, w czym mogę pomóc, albo jakiś temat, na który nadawca zaproszenia chciałby porozmawiać.

Wysłałam 50 wiadomości. Otrzymałam 5 odpowiedzi. 4 z nich brzmiały „nie, chcę po prostu poszerzyć swoją sieć kontaktów”, jedna tylko osoba zdecydowała, że skoro rozpoczęłam już konwersację, to warto skorzystać i ją kontynuować. 90% wysłanych przeze mnie wiadomości pozostało bez odpowiedzi, mimo, że nie byłam inicjatorem kontaktu. Czy więc rzeczywiście można liczyć, że osoby obecne w naszej sieci kontaktów będą bardziej (uwaga paskudny anglicyzm) responsywne?

Co więc zrobić, żeby nasza sieć kontaktów była rzeczywiście tym, co co chodzi?

Rozbudowanie prawdziwego networku wymaga czasu i wysiłku. Ale jest to wysiłek, który się opłaca, pod warunkiem, że podejdziemy do zagadnienia strategicznie.

Po pierwsze – chodzi o to, żeby zdobywać znajomości i budować relacje. Zapraszając nowe osoby do sieci kontaktów najlepiej jest od razu nawiązać konwersację. Nie musimy przecież nikogo o nic prosić, ani nic oferować, wystarczy prosta notatka przy zaproszeniu, nawiązanie do profilu (bo przecież chcemy najpierw przeczytać profil), wytłumaczenie co nas właściwie natchnęło, żeby daną osobę zaczepić. I podobnie, jeśli dostaniemy zaproszenie – możemy również wysłać kilka słów, może pytanie, może trochę o sobie.

Po drugie – chodzi o to, żeby kształtować swój network w sposób przemyślany. Jeśli nie widzimy sensu w przyjmowaniu zaproszenia, to go nie przyjmujmy. Nie czujmy się też w obowiązku zaproszeń wysyłać. Nie każdy musi mieć ogromną sieć kontaktów w Indiach czy w branży farmaceutycznej. To nic osobistego, pamiętajmy, że im mniejszy rozmiar networku – tym łatwiej spamiętać kto jest kto, regularnie się odezwać (bo przecież chodzi o relacje, a nie podejście czysto transakcyjne) i po prostu ogarniać.

Po trzecie – chodzi o to, żeby było różnorodnie. Tak, warto skupić się na dziedzinach, z którymi przeważnie się stykamy, ale przecież nigdy nic nie wiadomo. A nuż od jutra zmienimy specjalizację, trafi nam się nietypowe stanowisko, zajdzie taka czy inna potrzeba, żebyśmy oderwali się od codziennych schematów. Dlatego warto dbać o to, żeby wśród naszych kontaktów znalazły się osoby, z którymi porozmawiać możemy na różne tematy i których doświadczenia mogą nas wzbogacić – a my też możemy coś od siebie zaoferować.

Śmiem twierdzić, że wszystkie trzy rady mają zastosowanie bez względu na to, jakich narzędzi czy platform użyjemy do budowania naszej sieci kontaktów – czy będzie to LinkedIn, nasz lokalny GoldenLine, dowolny inny portal czy też (o zgrozo!) ludzie, których poznaliśmy osobiście 🙂

 

Podziel się!

Jestem pasjonatką rekrutacji i employer brandingu, uwielbiam uczestniczyć w wydarzeniach branżowych i uczyć się od innych. Obecnie pracuję w Londynie, poza tym bywam też w rodzinnym Krakowie. Zapraszam do kontaktu!

4 thoughts on “Sieć znajomości czy baza kontaktów – rzecz o networkingu”

  1. Pingback: Przegląd mediów - kwiecień #5 | Blog rekrutacyjny GoldenLine.pl

  2. - May 19, 2015 7:38 pm

    Dzisiaj w ciągu 10 minut dostałem zaproszenia od trzech osób. Zaskoczyło mnie to, ale wysłałem wiadomości z pytaniem o to, czy mogę jakoś pomóc. Jedna pani odpisała, że owszem, bo potrzebuje pomocy w social media, jedna nie odpisała w ogóle, a jeden pan napisał, że po prostu poszerza sieć kontaktów. Wypisz wymaluj przypadek z wpisu 🙂

    Reply
  3. Kasia - September 13, 2016 9:38 am

    Dobrze napisane. Ale czy każdy ma czas na to, żeby pisać notkę z zapytaniem po otrzymaniu zaproszenia? Ja na początku też tak robiłam, ale po czasie zaczęłam dostawać tyle zaproszeń, że po prostu nie mam na to czasu. I chyba rzeczywiście przestanę je akceptować, bo lepsza jakość niż ilość. Tym bardziej, że większość moich pytań pozostała bez odpowiedzi – jak u Ciebie. Dlatego rada dla wszystkich “zapraszających” – zawsze “spersonalizuj” zaproszenie 🙂

    Reply
    1. Kasia - September 13, 2016 9:50 am

      Dziękuję za komentarz. Ja radzę sobie dzięki szablonom, co znacznie przyspiesza proces. Nie używam za to szablonów kiedy to ja inicjuję kontakt. Jak piszesz, zawsze personalizuję 🙂

      Reply

Leave a Reply