O profesjonalizmie w rekrutacji

Ostatnio wymieniłam kilka wiadomości z rekruterem, który zaproponował mi rozważenie stanowiska zupełnie dla mnie nieodpowiedniego. Pracować miałabym w Krakowie i po francusku, ale to oczywiście tylko czubek lodowej góry nieporozumień.

Poświęciłam mój własny, prywatny i przez nikogo nie opłacony czas, żeby wyjaśnić sprawę. Mimo, że raptem rok temu tłumaczyłam temu samemu rekruterowi dokładnie to samo. Pomijając wszystko inne, warto się zastanowić ile lat z rzędu może to samo stanowisko wydać się komuś interesujące. Ale to oczywiście dygresja…

Rekruter po wymianie kilku wiadomości oznajmił, że aczkolwiek rozumie moją frustrację, to przecież wiadomo, że korzystanie z profesjonalnych sieci społecznościowych wiąże się z otrzymywaniem spamu.

Ta sytuacja skłoniła mnie do refleksji. Zaniepokoiło mnie nie tylko, że rekruterzy przenoszą podobnego działania z LinkedIn na GoldenLine (wiem, że musi się to zdarzać częściej, ale ja po raz pierwszy się z tym spotkałam), ale również, że nie widzą w podobnym zachowaniu nic złego. Ja odczytałam z tej wymiany wiadomości kompletny brak szacunku. Słusznie jednak rekruter zasugerował, że to nie to. Nie, nie dałam się przekonać, że można czymkolwiek usprawiedliwić podobne praktyki; problem jednak ma inną nazwę.

Profesjonalizm. Niektórym wydaje się, że sprowadza się on do formalnego zachowania i traktowania rzeczy bardzo poważnie. Dlaczego jednak miałoby tak być? Pracując w mniej formalnym środowisku też przecież możemy zachowywać się profesjonalnie.

Otóż profesjonalny rekruter to, w mojej opinii, ktoś, kto rozumie istotę pracy, którą wykonuje. W przeciwieństwie do kandydatów, rekruterzy piszą wiadomości, ponieważ ktoś im za to płaci. Kandydaci mogą ledwie liczyć na potencjalne zatrudnienie. Oczekiwanie od kandydatów, że przejrzą naszą nieadekwatną wiadomość i sami zorganizują sobie proces wstępnej selekcji jest po prostu nieprofesjonalne. To jakby miła pani w McDonaldzie zapraszała nas do smażenia frytek, które chcemy nabyć. Zdarzyło się Wam? Nie. Dlaczego? Bo tam nikt nie zatrudnia rekruterów 😉

  • “O, nie mieszkam w tej części świata”
  • “w życiu się tym nie zajmowałem/łam”
  • “nie mam ani jednej z wymienionych jako konieczne umiejętności”

Jeśli kandydat zgłasza podobne zastrzeżenie, to rekruter powinien przeprosić i przemyśleć jeszcze raz swoje podejście, zamiast bronić swojego (przez kogo niby nadanego?) prawa do zatruwania “cywilom” życia prywatnego, mimo, że często udostępniają nam wszystkie informacje do poprawnego wykonania naszych zadań.

Nie ma absolutnie żadnego usprawiedliwienia dla wysyłania kandydatom wiadomości bez zapoznania się z ich profilem. Jeśli nie uda nam się, jako branży, uporać z problemem spamu, to żadne innowacje nie pomogą i będziemy ciągle zmagać się z niskim odsetkiem odpowiedzi i spojrzeniami spode łba ze strony tych, którzy wiedzą, jak zarabiamy na życie.

 

Podziel się!

Jestem pasjonatką rekrutacji i employer brandingu, uwielbiam uczestniczyć w wydarzeniach branżowych i uczyć się od innych. Obecnie pracuję w Londynie, poza tym bywam też w rodzinnym Krakowie. Zapraszam do kontaktu!

One thought on “O profesjonalizmie w rekrutacji”

  1. Pingback: Przegląd mediów – grudzień #2 | Blog rekrutacyjny GoldenLine.pl

Leave a Reply