Freelancerstwo w rekrutacji. Jak to wygląda?

freelancerstwo

Są takie tematy w rekrutacji, które wydają mi się absolutnie fascynujące, pomimo, że nie miałam okazji zapoznać się z nimi bliżej osobiście. Stąd też, gdy kilka tygodni temu zostałam zasypana pytaniami o freelancerstwo w rekrutacji, pojawił się pomysł na wywiad. Dość naturalnie pomyślałam wtedy o Hubercie,  bo wiedziałam, że ma bardzo różnorodne doświadczenie. Okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę – z przyjemnością przedstawiam Wam odpowiedzi Huberta na palące polskich rekruterów pytania 🙂

 

JA: Jesteś osobą bardzo aktywną: nie tylko rekrutujesz wewnętrznie, ale też realizujesz zlecenia, pracujesz również jako Career Coach. Spytam wprost: jak udaje Ci się przebrnąć przez tydzień, który ma przecież bardzo ograniczoną liczbę godzin? 🙂

HUBERT WARSZTA: Myślę, że nie będę tutaj zbyt odkrywczy, jeśli powiem, że to głównie kwestia organizacji czasu oraz odpowiednio ustawionych priorytetów, postawienie sobie celu, który chcesz osiągnąć w ciągu dnia. Praca w rekrutacji to nie jest typowa praca biurowa od 9.00 – do 17.00, szczególnie jeśli rekrutacja jest pasją, a tak jest w moim przypadku. Dodatkowo, żeby jeszcze bardziej skomplikować – prowadzę czasem projekty rekrutacyjne w różnych strefach czasowych – np. dla klientów z USA – to dopiero gimnastyka czasowa! 🙂 Jeśli chodzi o moje projekty coachingowe to sesję prowadzę każdego dnia po godzinie 18, czasem nawet podczas zakupów na kolację dla przyjaciół. Traktuję to bardziej jako pomoc w moim czasie prywatnym. Ja zaczynam pracę o 6.30 rano. Wstaję o 6, wyprowadzam psa, wracam i karmię zwierzęta, mam też dwa koty i trochę je tarmoszę a później zasiadam do komputera. Wiadomo – posty, maile, searche i t d. Ale też faktury, raporty, oferty, opisy. Ważne jest jednak aby dobrze wykorzystać dobrodziejstwa technologii i tak ustawić sobie zaplecze, żeby pracowało samo dla Ciebie. Dzięki temu, że większość narzędzi, które wykorzystuję do swojej pracy jest również dostępna w formie aplikacji na smartfona jestem w stanie pracować praktycznie w każdym momencie, w którym trzymam telefon w dłoni. A jak pewnie zauważyłaś ludzie trzymają telefon w dłoni przez większość dnia. Nie jestem inny 🙂

 

W przeszłości rekrutowałeś kandydatów jako pracownik agencji, masz też bieżące doświadczenie jako rekruter wewnętrzny i freelancer. Jakie największe wyzwania łączą się z takimi modelami współpracy?

Bardzo mocno widać różnice pomiędzy tymi trzema modelami i najczęściej występują one w obszarze procesów, narzędzi, systemów i oczywiście celów. W modelu agencyjnym celem najczęściej jest osiągnięcie z góry założonego targetu finansowego. Niestety ten cel powoduje, że bardzo często cierpi na tym jakość, co zauważyłem też współpracując aktualnie z wieloma agencjami jako moimi dostawcami. Z jednej strony agencje chcą się pozycjonować jako partner rekrutacyjny klienta a z drugiej muszą dbać o swoje wyniki finansowe. Gdy pracujemy jako rekruter w agencji, ten dylemat jest często nie do pogodzenia.

W pracy rekrutera wewnętrznego najważniejsze jest zarządzanie oczekiwaniami klienta wewnętrznego, czyli managerów danych obszarów. Tutaj nieoceniona jest znajomość rynku kandydata, która pomaga zbudować skuteczną strategię rekrutacyjną adekwatną do potrzeb wewnątrz firmy ale też możliwości rynku. W tym przypadku nie ma miejsca na kompromis w sprawie jakości w podejściu do kandydata – jesteś ambasadorem marki, którą reprezentujesz i to jest najważniejsze.  Presja jest trochę inna ponieważ najczęściej odpowiadasz za wynik finansowy danego obszaru biznesowego dla którego rekrutujesz.

W obu tych przypadkach najczęściej musisz działać zgodnie z góry ustalonymi procesami ale też masz do dyspozycji szeroki wachlarz narzędzi.

A freelancer powinien umiejętnie łączyć dwa poprzednie modele i wypracować swój model, swoje zaplecze oraz swoją markę. Stworzyć najlepsze praktyki! Jako freelancer sam zabiegasz nie tylko o kandydatów ale i o klientów. Ja postrzegam siebie jako spójny dodatek do działu rekrutacji moich klientów. Ale też starannie dobieram sobie klientów patrząc na zasób kandydatów, jakich jestem w stanie szybko pozyskać. Dodatkowo nie porywam się na projekty tylko po to, żeby je mieć. Czasem jest to sprytny ruch – choćby dla sprawy marketingu – żeby powiązać Twoje nazwisko ze znaną marką ale jeśli nie idzie za tym sukces rekrutacyjny to jest to bezcelowe. I tutaj ponownie wchodzi element finansów. Czy wiesz, że najlepszy freelancer w rekrutacji to człowiek z Australii, który osiągnął wynik finansowy rzędu 1mln dolarów rocznie? Bo to ważne, żeby z tej pasji też powstały pieniądze. Wszyscy wiemy o co chodzi – dobrze zrobiona rekrutacja to pieniądz dla wszystkich – kandydata, klienta i Ciebie 🙂 Pracując jako freelancer trzeba mieć tego świadomość.

 

Kontaktowałam się z Tobą ostatnio ciekawa właśnie Twoich doświadczeń z freelancerką. Coraz częściej słyszę o organizacjach otwartych na tego rodzaju współpracę z rekruterami w Polsce. Czy Twoim zdaniem ten trend ma szansę rozwinąć się na polskim rynku rekrutacyjnym?

Wierzę, że tak. To już się dzieje. Potencjalni klienci bardzo często mają problem z tym, że istniejące u nich procesy blokują zatrudnianych przez nich rekruterów przed kreatywnym podejściem do potrzeb zatrudniania. Ograniczają je procesy oraz np. to, że nie chcą lub nie mogą podawać widełek placowych. Aktualnie social media oraz dostępne narzędzia pozwalają dotrzeć do najgłębszych zakątków internetu i wyciągnąć stamtąd wszelkie informacje o potencjalnym kandydacie.

Ale jest też inny powód, dla którego freelancer ma szanse zdobyć serce klienta – otóż wyobraź sobie, że freelancer ma możliwość stworzenia sobie najlepszych warunków do tego, żeby być skutecznym! Ja dla przykładu nie potrzebuję biurka i ogromnego Taleo czy korporacyjnej licencji Linkedin – pracuję dosłownie w okładzie z moich zwierzaków, a mam dwa koty i psa – suczkę beagle. Dlaczego jest to tak ważne? Bo kandydat czuje, że rozmawia z nim zrelaksowany rekruter, dla którego jest on ważny a nie zestresowany „biurkowiec”, który po prostu musi wykonać telefon. A prawda jest taka, że jako rekruter, niezależnie od modelu – jesteś bezużyteczny, jeśli nie jesteś w stanie przyciągnąć do siebie kandydata.

 

Sam jesteś doświadczonym rekruterem, zanim związałeś się z branżą pracowałeś również w sprzedaży. Poza działalnością freelancerską pracujesz także w oparciu o umowę o pracę. Czy to Twoim zdaniem dobry pomysł na “etap przejściowy” dla tych, którzy byliby zainteresowani freelancerką na pełen etat?

Uściślijmy – nie pracuję w oparciu na umowę o pracę. Zdecydowałem się związać z jedną firmą na wyłączność w oparciu o umowę współpracy, która nie przeszkadza mi w realizowaniu projektów które chcę realizować, pod warunkiem, że nie są one konkurencyjne do działań biznesowych tej firmy. Jestem dostępny tzw. full time czyli 9-18 dla tej firmy i realizuję jej cele, a też poniekąd moje i po godzinach spełniam się jako coach.

Cieszę się, że nawiązałaś do mojego doświadczenia, bo to bardzo ciekawe i zawsze z chęcią o tym mówię. Moje bycie rekruterem zostało prawie zapisane w gwiazdach 🙂 Zawsze wiedziałem, że chcę to robić. Ale żeby to zrobić potrzebowałem nabrać doświadczenia. Nie jako rekruter tylko jako człowiek. Wierzę w to, że każda firma ma trzy główne filary – informacja, oprogramowanie, człowiek. Jeśli spojrzysz na moją karierę, to jestem związany z każdym z tych trzech filarów. I najważniejszym z tych trzech jest człowiek. Dlatego właśnie zajmuję się rekrutacją. Celowo związałem się na dłużej ze sprzedażą w branży informatycznej ponieważ wiedziałem że człowiek będzie potrzebny do operowania informacją i oprogramowaniem.  Teraz rekrutuję właśnie w tej branży i jest to wszystko z sobą powiązane. Następny wpis zróbmy o technologii! 🙂

Odpowiadając na Twoje pytanie – nie wiem. Jest wiele aspektów do rozważenia. Uważam, że najważniejsze jest to aby świadomie czerpać wiedzę z doświadczeń jakie się ma jako in house rekruter na umowę o pracę. Rekrutacja jest wspaniałym biznesem i myślę, że jest wiele sposobów uprawiania rekrutacji. Wiele z nich jest złych – np. ja ponieważ mam na swoim profilu na LinkedIn wylistowane wszystkie projekty jakie zrealizowałem, dostaję kilka razy dziennie oferty pracy jako programista.

Jako freelancer jesteś odpowiedzialny za samego siebie, i poniekąd wierzę w to, że jesteś cudotwórcą. Ale musisz to czuć, to musi być Twoim chlebem. Chyba nie ma lepszej odpowiedzi.

 

Hubert Warszta jest doświadczonym rekruterem specjalizującym się w obszarze technologii. Realizował projekty rekrutacyjne w Polsce i za granicą, jako rekruter agencyjny, freelancer i rekruter wewnętrzny. Jest jednym z niewielu rekruterów z wyboru, których znam, a swoją pasją w tym obszarze dzieli się również z kandydatami jako coach kariery. Chciałam podzielić się z Wami jego niecodziennym podejściem do tematu pracy i rekrutacji – mam nadzieję, że tak jak ja odnajdziecie w powyższym tekście inspirujące treści 🙂

Podziel się!

Jestem pasjonatką rekrutacji i employer brandingu, uwielbiam uczestniczyć w wydarzeniach branżowych i uczyć się od innych. Obecnie pracuję w Krakowie, poza tym bywam regularnie w Londynie i gdzie tylko znajdzie się klient w potrzebie ;) Zapraszam do kontaktu!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *