3 sposoby na rekrutacje językowe

sourcing

Zdarza się, że nagle pojawia się w firmie potrzeba zatrudnienia kandydata z dość… egzotycznymi umiejętnościami. Do większych lub mniejszych zespołów zatrudnić trzeba nagle kilka osób posługujących się językiem węgierskim albo holenderskim. Może sam język nie jest bardzo rzadki – jak niemiecki na przykład – ale zapotrzebowanie na rynku jest tak duże, że nie wiecie już gdzie szukać. A może to, dajmy na to, hebrajski, a na LinkedIn od roku nie przybyło kandydatów, którzy wystarczająco dobrze posługują się tym językiem. Na rekrutacje językowe mam swoje ulubione sposoby – ciekawe czy ze wszystkich zdarzyło Wam się skorzystać? 🙂

 

1. Wyszukiwanie źródeł – LinkedIn Alumni Search

LinkedIn zmienił niedawno swoje oblicze, co niektórym daje się we znaki. O tym, jakich zmian można się spodziewać pisałam jeszcze w zeszłym roku. Teraz chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jedną z nieco zapomnianych funkcji. Choć tak zwany “Alumni Search” nie jest nieomylny i nie pozwala na bardzo zaawansowane wyszukiwanie, może być świetnym narzędziem do wstępnego researchu.

Wystarczy, że w okienku wyszukiwania wpiszecie interesujący Was język, a wyniki wskażą które firmy mogą okazać się najlepszym źródłem kandydatów:

uni search li

Poszczególne kolumny służą zarówno do sortowania wyników jak i ich prezentacji (wyłącznie w formie podania liczby wyników). W pierwszej kolumnie odnajdziemy listę lokalizacji (od tej, w której znajduje się najwięcej profili stanowiących wyniki wyszukiwania, do tej, w której jest ich najmniej). Druga wskazuje firmy, a trzecia funkcję, jaką nasi potencjalni kandydaci sprawują w swoim miejscu pracy. Gdy klikniemy na konkretną pozycję w kolumnie, zostanie ona potraktowana jak kolejny filtr wyników.

Trzeba pamiętać, że na trafność wyszukiwania wpłynie to, czy użytkownicy portalu uzupełnili w pełni profile (to zresztą dotyczy nie tylko samego LinkedIna), ale też jednoznaczność użytego słowa-klucza. Jeśli słowo “Hungarian” pojawia się w innej sekcji profilu, nie odnoszącej się do umiejętności kandydata, LinkedIn i tak uwzględni go wyświetlając wyniki. Profile kandydatów pojawią się poniżej kolumn, możecie więc szybko przejrzeć pierwszych kilka wyników i sprawdzić ich zgodność z kryteriami wyszukiania.

 

2. Jeszcze więcej wyników – wyszukiwanie na Facebooku

Nie wszyscy użytkownicy LinkedIna uzupełniają swój profil w 100%. Co więcej, jest na rynku pracy sporo osób o ciekawych kwalifikacjach, które wcale nie korzystają z tej platformy. Jak więc dotrzeć do nich bezpośrednio? To proste. Pisałam już kiedyś o wyszukiwaniu na Facebooku i ponownie namawiam Was do spróbowania.

Wystarczy użyć darmowego narzędzia, aby zawęzić wyniki wyszukiwania do profili, które interesują Was najbardziej:

Przechwytywanie

Facebook to rewelacyjne narzędzie do identyfikacji kandydatów z mniejszych miejscowości, językowców, pracowników mniejszych przedsiębiorstw czy startupów. W wielu przypadkach może też być dobrym kanałem komunikacji, choć nie każdy rekruter byłby skłonny użyć go w tych celach. Jeśli jednak nic innego nie zadziała – warto spróbować. W miarę jak Facebook poszerza zakres oferowanych możliwości, użytkownicy przyzwyczajają się do wykorzystywania platformy do celów nie tylko osobistych.

 

3. Niszowe społeczności i spotkania

Osoby płynnie mówiące w różnych językach łączy pewna konieczność, o której rekruterzy czasem zapominają. Potrzebują one stałego kontaktu z językiem. Dlatego chętnie uczestniczą w spotkaniach, które pozwalają im ten cel realizować. Słyszeliście kiedyś o tandemach językowych? To spotkania, w których udział biorą osoby posługujące się różnymi językami przeważnie na dość wysokim stopniu zaawansowania. Ja chodziłam na spotkania, gdzie każdy stolik przeznaczony był do rozmów w innym języku. Nic prostszego niż pojawić się przy odpowiednim stoliku, by poznać kilka osób, które posługują się np. niemieckim.

Inna sprawa, że nasz idealny kandydat być może już pracuje z językiem, tylko w innej branży. W której branży najczęściej zdarza się, że pracownicy posługują się językiem obcym na wysokim poziomie? Poszukajcie korepetytorów, tłumaczy, nauczycieli… co prawda nie każdego freelancera namówimy na pracę na etacie, ale nigdy nie wiadomo kiedy komuś znudzi się freelancerka. Dodatkowo, korepetycji często udzielają studenci filologii dopiero kończący studia – po uzyskaniu dyplomu mogą planować bardziej tradycyjną ścieżkę kariery 🙂

 

To moje sprawdzone sposoby na rekrutacje językowe. Oczywiście nie wykorzystują one w pełni możliwości oferowanych przez poszczególne serwisy, ale stanowią dobry punkt wyjścia do poszukiwań. Nie musicie oczywiście brać moich doświadczeń za dobrą monetę – sprawdźcie sami, czy przybliżą Was do zamknięcia projektów rekrutacyjnych 🙂

 

Podziel się!

Jestem pasjonatką rekrutacji i employer brandingu, uwielbiam uczestniczyć w wydarzeniach branżowych i uczyć się od innych. Obecnie pracuję w Krakowie, poza tym bywam regularnie w Londynie i gdzie tylko znajdzie się klient w potrzebie ;) Zapraszam do kontaktu!

2 thoughts on “3 sposoby na rekrutacje językowe”

  1. Małgosia Kapelko - March 15, 2017 11:37 am

    Kasiu, facebook rzeczywiście, a szczególnie grupy. Dodam też InterNations, które działa w każdym większym mieście.

    Reply
    1. Kasia - March 15, 2017 11:41 am

      Dziękuję za komentarz Małgosiu! Nawet napisałam w pierwszej wersji o Internations, ale w sumie nie aż tak dawno wspominałam o nim na blogu, stąd drobna zmiana. Pełna zgoda, że jest to rewelacyjne źródło kandydatów 🙂

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *